RSS
 

do Doliny Chochołowskiej

24 kwi

Często opowiadam moim znajomym o tych moich górskich wojażach. Reakcje są różne – jedni dziwią się, że mam ochotę co roku wracać w to samo miejsce i znikać na całe godziny na szlakach, inni podziwiają mnie twierdząc, że sami nie dali by rady tak chodzić. Oczywiście pochlebia mi to, ale tak naprawdę są ludzie, którzy o wiele bardziej zasługują na podziw niż ja i właśnie dzisiaj chciałabym o takich osobach opowiedzieć…

Było coś w mailu Anny, co sprawiło, że bardzo chciałam jej pomóc. Pomysłów miałam wiele, ale nie wiedziałam czy choć jeden z nich spodoba się Ani i jej znajomym. Ślęczałam godzinami nad mapą, konsultowałam wszystko z moją mamą atrakcje w Szczawnicy a każdą propozycję spisywałam na kartkę, precyzyjnie opisując daną trasę by potem móc przedstawić to wszystko Ani. Na liście były Sarnie Skałki, Kopieniec, Ścieżka nad Reglami, Nosal i oczywiście większość naszych pięknych Tatrzańskich Dolin.

W przeciągu kilku dni napisałyśmy do siebie z Anią wiele wiadomości. Poznałam jej historię, wiedziałam, że po górach będzie chodziła w asyście swego męża Andrzeja. To wszystko sprawiło, że zaprzyjaźniłyśmy się i dzisiaj każdego dnia dziękuję Bogu, że postawił mnie na Ani drodze.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, zdrowi ludzie jakie mamy wielkie szczęście – że posiadamy tą siłę w nogach, która pozwala nam wejść chociażby na Kasprowy. Wcześniej napisałam, że cieszę się z każdej trasy, którą uda mi się przejść, nawet jeśli jest to dolinka. Ale nie ukrywam też, że czasem kiedy nie pójdę gdzieś wyżej to czuję niedosyt. A Ania? To jest coś niesamowitego. Mimo swej choroby jeździ do Zakopanego kilka razy w roku po to by po raz któryś pójść na spacer do Doliny Chochołowskiej. W zeszłym roku dzwoniła do mnie, że udało Jej się wejść na Sarnie Skałki a ta radość w jej głosie… To jest nie do opisania! Pisałam, że chcę wspomnieć tu o osobach. Oczywiście. Muszę tu powiedzieć o Andrzeju. Wiem z własnej autopsji, jak ciężko jest wspomagać osobę chorą. Człowiekowi zwykle puszczają nerwy, często nie ma już sił. A Andrzej to człowiek, który jest niewątpliwie moim idolem i to często właśnie Andrzeja stawiam sobie za przykład w mojej codziennej pracy pielęgniarki.

Z Anią spotkałam się do tej pory raz. Poszłyśmy sobie na kawkę na Krupówkach – mało górskie, ale w końcu to były wakacje. Poopowiadałam jej o tych dla Niej nieosiągalnych Tatrach a ja z kolei odkryłam do tej pory nieznane mi piękno naszych dolinek.

Aniu, Andrzeju dzięki Wam po latach chodzenia coraz wyżej i wyżej przypomniałam sobie jaką radość sprawia spacer dolinkami. Dziękuję Wam.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Atrakcje, Góry, Internet, Podhale, Tatry, Zakopane

 

Tags: , , , , , ,

Dodaj komentarz